Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi outsider z miasteczka Częstochowa. Mam przejechane 59366.41 kilometrów.
Więcej o mnie.

button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy outsider.bikestats.pl

Archiwum bloga

Dane wyjazdu:
57.00 km 0.00 km teren
h km/h

Poniedziałek, 29 marca 2010 | Komentarze 0

Ponieważ co niektórym użytkownikom nie daje spać to że wpisuję km z tygodnia razem, postanowiłem w trosce o ich zdrowie wpisywać je częściej ale i tak jakieś sumy będą.
Kategoria Wypadzik


Dane wyjazdu:
76.20 km 0.00 km teren
h km/h

Sobota, 27 marca 2010 | Komentarze 0

Wypadzik do Złotego dalej Ostrężnik i Suliszowice i z powrotem. Ech ten wiatr.
Kategoria Wypadzik


Dane wyjazdu:
45.00 km 0.00 km teren
h km/h

Piątek, 26 marca 2010 | Komentarze 0

Trochę kręcenia po mieście na masie plus Olsztyn. W Kusiętach Szczepan dostał powera i trzeba było go gonić :)
Kategoria Wypadzik


Dane wyjazdu:
122.00 km 0.00 km teren
h km/h

Piątek, 26 marca 2010 | Komentarze 2

Tyle uzbierałem w tym tygodniu więc wszystko wraca do normy.
Kategoria Uzupełnienie


Dane wyjazdu:
69.00 km 0.00 km teren
h km/h

Niedziela, 21 marca 2010 | Komentarze 0

Asfaltowo do Złotego Potoku w wiosennym deszczyku. Na szczęście było ciepło chociaż z silnym wiatrem.
Kategoria Wypadzik


Dane wyjazdu:
45.00 km 0.00 km teren
h km/h

Niedziela, 7 marca 2010 | Komentarze 1

Można powiedzieć że dzisiaj symbolicznie otworzyłem nowy sezon. Niby dla prawdziwego bikera sezon się nie kończy ale w tym roku zima wyjątkowo mnie zniechęciła. Tak więc zaczynam, na razie delikatnie bo skręcona kostka jeszcze nie wygojona.
W końcu będzie zmiana kasku, mój stary garnek już się wysłużył więc pora na coś z wyższej półki, po sporej obniżce cena naprawdę atrakcyjna i firma też zacna: Met Kaos Ultimate. Zmieniam też stajnię jeśli chodzi o przerzutki, sprawdzimy Srama X9 + manetki Gripshifty, mam nadzieję że mój sklep nie zawali tych dwóch pozycji.
Kategoria Wypadzik


Dane wyjazdu:
0.00 km 0.00 km teren
h km/h

Wtorek, 2 marca 2010 | Komentarze 0

Po wyleczeniu kontuzji kolan, biegania ciąg dalszy, nawet zacząłem śmigać konkretne dystanse. Zrobiło się cieplej więc pomyślałem że w tym tygodniu wskoczę na rowerek ale zanim to się stało poszedłem poćwiczyć na salę a na koniec siatkówka - co mnie podkusiło grać w zwykłych adidasach? Efekt oczywisty czyli skręcenie (na szczęście lekkie) kostki, znów szykuje się tydzień albo dwa bez konkretnego ruchu. W mordę...
A już złapałem cug żeby przygotować się na bieg częstochowski. Coś tam pewnie pobiegnę albo wiadomo będzie lipa. Ratuje mnie tylko myśl że niedługo już zacznę konkretnie jeździć na biku, właściwie planuję od razu po wyleczeniu kostki mocno pojeździć a bieganie tylko na dodatek gdy czasu będzie za mało.
W każdym razie dwa miesiące stracone i rowerowo i treningowo, może marzec będzie łaskawszy.


Dane wyjazdu:
0.00 km 0.00 km teren
h km/h

Poniedziałek, 8 lutego 2010 | Komentarze 2

Zima mocno daje się we znaki więc postawiłem na inną aktywność -bieganie. Nie wziąłem pod uwagę że specyfika biegu jest trochę inna: inne obciążenia stawów i mięśni. Jako że kondycyjnie czułem się ok to pobiegłem sobie bez przygotowania w jeden dzień 10km w drugi 15km a za dwa następne znów 10km. Oczywiście nabawiłem się kontuzji kolana i łażę już tydzień jak dziadek. Stary człowiek a głupi....


Dane wyjazdu:
32.00 km 0.00 km teren
h km/h

Niedziela, 24 stycznia 2010 | Komentarze 0

Jednak nie usiedziałem w domu i wybrałem się do Olsztyna, temp -13 do -15. Postanowiłem trochę pofocić naszą piękną zimę ale za dużo tego nie było bo zapomniałem jak szybko na mrozie siada aku. Technika robienia zdjęć na takim mrozie wyglądała następująco: zdjąć rękawiczki, jak najszybciej uruchomić aparat, jak najszybciej skadrować zdjęcie (w tym momencie najczęściej przestawałem czuć palce) i pstryknąć. Nawet nie śmiałem myśleć o manualu co zemściło się mocno i do oglądania nadają się może z trzy zdjęcia a więc fotograficzna porażka.
Chociaż to nie pierwsza moja zima na rowerze jednak zawsze zaskakuje mnie jak diametralnie zmienia się skala trudności przejazdu: mimo że wybrałem najłatwiejszą drogę asfalt, rowerostrada (obecnie królestwo narciarzy biegowych) i tak dalej to zmęczyłem się dość mocno. Potem grzane w leśnym (nie było nawet szosowców ;) ) i powrót grzecznie asfaltem przez Kusięta. Zima sprawiła że kwalifikuję ten przejazd jako niezły wypadzik zamiast zwykłej jazdy nie wartej uwagi.
Kategoria Wypadzik


Dane wyjazdu:
20.00 km 0.00 km teren
h km/h

Piątek, 22 stycznia 2010 | Komentarze 0

Wygląda na to że styczeń jakoś tak sobie odpuszczam, może coś jeszcze przejadę a może nie. Zima w tym roku mocna jest.
Kategoria Uzupełnienie